Używamy plików cookies w celu ułatwienia korzystania z naszej strony.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich wykorzystywanie.
Rozumiem| 1. Jaga Ist Zu Hause 7:16 | |
| 2. Plym 7:46 | |
| 3. Swedish Take-Away [Live] 9:21 | |
| 4. Seems To Me 3:22 | |
| 5. Serafin I Jungelen [Jomba Vs. K-Mart & Ravi '97 Mix] 6:54 | |
| 6. Magazine Part I & II [Shining Rework] 6:17 |
Rozpoczynający całość "Jaga Ist Zu Hause" to dynamiczny utwór, w którym główną rolę przejmują gitary wsparte lekko Hammondem. W "Plym" przewodni temat jakby się rozrasta i po drodze zahacza o nowe elementy; brzmienie powoli przybiera na sile i wszystkie instrumenty stapiają się coraz bardziej w jedną całość, tak aby stworzyć odpowiednie "okoliczności" końcowego wybuchu, prowadzonego na przesterowanej gitarze. Warto zwrócić uwagę na to, że w gruncie rzeczy sposób konstruowania utworów Jagi nie uległ większej zmianie od samego początku działalności zespołu. Z każdą kolejną płytą poszerza się on jednak o nowe elementy, ewoluuje. Cały krążek przepełnia atmosfera swobodnego, choć równocześnie konsekwentnego muzykowania. Doskonale widać to w "Swedish Take Away", w całości nagranym na żywo. Zespół wprowadza słuchaczy w swoisty trans, krążąc po niepokojących barwach: wibrafon brzęczy, dęciaki podtrzymują hipnotyczny nastrój, pojawia się trąbka ze swoją solową partią, podczas której rzeczy przybierają konkretniejszy obrót. Wyprowadzony zostaje temat i trafia w sam środek rozszalałego ataku już nieźle rozegranych dęciaków. Dalej następuje "Seems To Me" – prosty, gitarowy kawałek z wokalem Larsa. Pozostałe utwory to okolicznościowe dodatki: drum'n'bassowy miks "Serafin I Jungelen" i "Magazine" – temat wykonywany przez kwartet Shining, którym dowodzi Jorgen Munkeby. Niezwykle rozbudowana norweska scena muzyczna (nie tylko nu-jazzowa), po raz kolejny udowadnia, że ma do zaoferowania "tony" kompletnej muzyki na najwyższym poziomie. Zresztą, co do tego chyba nikogo nie trzeba ostatnio specjalnie przekonywać.