RockSerwis.FM
/ftp/5/168/[36008]_521994.jpg
A Nod And A Wink
 
średni czas realizacji: od 45 do 60 dni 
 
22.07.2002
CD 69.89 zł 53.99 zł
 
 
 
 
1. A Nod And A Wink 11:18
2. Simple Pleasures 5:33
3. A Boy's Life 7:22
4. Fox Hill 9:18
5. The Miller's Tale 3:36
6. Squigely Fair 8:04
7. For Today 10:40
 
Andrew Latimer - Guitar, Vocals, Flute, Keyboards, Percussion
Colin Bass - Bass Guitar
Guy LeBlanc - Keyboards, Vocals
Denis Clement - Drums
Terry Carleton - Drums
 

Klienci, którzy kupili ten artykuł, wybrali też:


  • KING CRIMSON
    In The Court Of The Crimson King (200 Gram super-heavyweight vinyl)

  • KING CRIMSON
    In The Court Of The Crimson King (30th Anniversary Edition)

  • WILSON, STEVEN (PORCUPINE TREE)
    4 1/2 (digipak)

  • STRACHY NA LACHY
    Przechodzień o wschodzie

  • CAMEL
    Rajaz

  • KULT
    Made In Poland

  • KING CRIMSON
    Live In Toronto - November 20th 2015 (2CD)

  • CAMEL
    Harbour Of Tears

  • KING CRIMSON
    Live At The Orpheum 2014 (CD+DVD-A) (digipak)

  • WILSON, STEVEN
    The Raven That Refused To Sing (reissue) (digipak)

  • KING CRIMSON
    Thrak (remaster)

  • KING CRIMSON
    In The Wake Of Poseidon (30th Anniversary Edition)

  • KING CRIMSON
    Red (30th Anniversary Edition)

  • KING CRIMSON
    Lizard (30th Anniversary Edition)

  • KING CRIMSON
    Red (200 gram super-heavyweight vinyl)
 
 

     Nowy, studyjny album tej świetnej formacji! Kolejny raz grupa zachwyca swoich fanów cudownymi, nostalgicznymi klimatami, długimi nastrojowymi solówkami gitarowymi. Tej płyty nie sposób przegapić, po prostu trzeba ją mieć!

 
 

RECENZJE


     Trzy lata musieliśmy czekać na nowy album Camela. W tym czasie Wielbłąd w rytmie pieśni poetów "Rajaz" opuścił pustynię i z podniesioną głową serwuje nam kolejną muzyczną ucztę.
     Płyta nazywa się "A Nod And A Wink". Tytuł należy rozumieć jako ukłon w stronę korzeni zespołu i przymrużenie oka na odrobinę dziwaczności. Siłą rzeczy na nowe dzieło grupy Camel należałoby spojrzeć poprzez pryzmat jej ostatnich dokonań. Trudne to jednak zadanie, bowiem płyta "A Nod And A Wink" znacznie się różni od tego, do czego Andy Latimer nas w latach 90. przyzwyczaił. Oczywiście jest TA jedyna w swoim rodzaju gitara, którą nie sposób pomylić z żadną inną. Jednak "Dust And Dreams" i "Harbour Of Tears" to dzieła skończone, których dla efektu całości należy słuchać od początku do końca. Z kolei album "Rajaz", choć nie stanowił jednej suity, zawierał stale przewijające się elementy "pustynne".
     Tym razem dostajemy płytę wypełnioną siedmioma cudownymi kompozycjami, które jednak w zupełności mogłyby istnieć oddzielnie.
     To na co zwracamy uwagę już przy pierwszym przesłuchaniu, to wszechobecność fletu, którego jest o wiele więcej niż na poprzednich płytach. Wszystkie utwory są bardzo bogato zaaranżowane i przygotowane z wielkim smakiem. Jest dużo zmian tempa i długich partii instrumentalnych ("A Nod And A Wink", "Fox Hill" " Boy's Life", "Squigely Fair"), aż ma się wrażenie, że Andy Latimer i Guy LeBlanc rozumieją się tak, jakby grali razem od bardzo dawna. Słychać, że Camel tym razem powraca do źródeł i gra niczym jak za dawnych lat. Kłania się "Mirage" i "Moonmadness" . Zaskoczeniem jest 'Fox Hill", który może ze względu na bardzo nietypowy śpiew Latimera, mocno kojarzy się z Ianem Andersonem i jego Jethro Tull.      Prawdziwym apogeum "A Nod And a Wink " jest ostatnia kompozycja, nieco przypominająca "Ice" - " For Today". To jedno z tych nagrań, które możemy śmiało umieścić, obok największych arcydzieł grupy. W zasadzie ta płyta nie potrzebuje żadnej rekomendacji, bowiem każdy, kto choć raz widział Andy'ego Latimera wijącego się na scenie i wyczarowującego ze swej gitary dźwięki, których w żaden sposób nie da się opisać, sięgnie po " A Nod And A Wink" natychmiast.
     Kiedyś w wywiadzie dla "Trójki" Piotr Kaczkowski spytał Latimera jak ważna jest dla niego muzyka. Andy odpowiedział: " muzyka jest dla mnie życiem". To właśnie dlatego, po 30 latach Camel ciągle istnieje, nagrywa kolejne płyty i wciąż zachwyca swych fanów. Rośnie kolejne pokolenie wielbicieli Wielbłąda, na koncerty przychodzą rodziny z dziećmi, a Camel trwa.
     Cieszmy się więc tą wielką płytą i uważnie wypatrujmy karawany, która miejmy nadzieję, niebawem znów zawita w naszym kraju.

/MichaĹ Patora/

___________________________________________________

     Myślę, że to chore i bardzo prymitywne porównywać najnowszą płytę Camel "A Nod And A Wink" z muzycznymi epickimi opowieściami, jakimi raczył nas co jakiś czas Andy Latimer. Zupełnie nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie zamiast posłuchać muzyki, przeżyć przegodę, oddać się muzyce bez reszty, pozwolić by ona zamieszkała w nas samych, słuchających i przeżywających, silą się na niekiedy bardzo kiepskie i niczym nie uzasadnione porównania, rankingo itp. Słuchając "A Nod And A Wink" nie trudno wyobrazić sobie oblicze człowieka, który przebył już ogromny odcinek swej życiowej drogi. Jego okręt na oceanie życian wzmagał się z niesamowicie okrutnymi sztormami, których sprawcą były nieżyczliwe siły władające ludzkim losem. Jednak ster trzymały mocne i pewne ręce. Kiedy nadszedł kres wszystkich przeciwności, które nękały tę jedyną i niepowtarzalną wielbłądzią karawanę. Jej lider,. Gitarzysta, wokalista, flecista, kompozytor i aranżer w jednej osobie Andy Latimer siłą rzeczy zapragną opowiedzieć o swoich perypetiach życiowych. "Dust &Dreams" o czym zapewne wszyscy wiedzą jest idealnym odniesie do sytuacji w jakiej znalazł się Andy Latimer po roku 1984. Trudno też było Andy'iemu przjść obojętnie obok śmierci swego ojca. Dzięki poszukiwaniom swoich irlandzkich korzeni dostaliśmy jedna z najwspanialszych płyt w muzyce " Harbour Of Tears". Po tak dramatycznych przeżyciach trzeba zawsze zdobyć się na chwilę zadumy, refleksji, Podziwiam Latimera za niekończącą się życiową energię, za niepochamowaną chęc życia według własnych recept. Pieśń pustynnych poetów "Rajaz" to najlepsze antidotum na to co wcześniej się wydarzyło. Andy Latimer znów jest na prostej drodze. Trzymając w dłoniach gitarę, patrzy na nas swymi mądrymi oczami. Jego pełen ciepła głos znów chce nam coś opowiedzieć. Tym razem nie tak smutne jak ostatnio historie. W jednym z wywiadów w 1997r. przed pierwszą, niezapomnianą wizytą w naszym kraju Andy powiedział, że bardzo pragnie mieć cztero osobowy zespół, jak kiedyś, jak na początku lat 70tych. I tak się stało:o) Tak " A Nod And A Wink" to ukłon w stronę początków kariery. A jednocześnie ta muzyka nie starzeje się wogóle, niosąc z sobą powiew "The Snow Gose" czy "Moonmadness". Ta muzyka poraża wręcz niesamowitą dawką energi. Nie ma w niej żadnego śladu tych niesamowitych życiowych przejść. Jest tylko muzyka płynąca prosto z serc muzyków. Wystarczy posłuchać "Fox Hill" a można odnieść wrażenie, że Andy Latimer wyzerował dorobek Camel i zaczyna niemalże od początku. Nie brakuje na tym krążku także melancholijnej nuty do jakiej przez wszystkie te lata Andy Latimer nas przyzwyczaił, a my pokochaliśmy snującą się, łkającą, rozbrzmiewającą cichym echem pośród nocnej ciszy gitarę. Gitarę tak charakterystyczną, tak niepowtarzalną, że trudno ją pomylić z jaką kolwiek inną. Jego Ciepły spokojny głos ma dla mnie smak i zapach parzonej, aromatycznej pysznej kawy, która otula mnie swym zapachem i już czuję się bezpiecznie. Muzyka Camel z " A Nod And A Wink" niczym nie ustępuje innym pozycją dyskograficznym zespołu. Ogólnie rzecz ujmując brzmienie Camel daje mi poczucie komfortu, bezpieczeństwa, radości, odczuwam niesamowitą przyjemność, niczym nieskrępowaną i nieograniczoną radość. Tej muzyce nie potrzeba fajerwerków. Niesamowita szczodrość z jaką Camel obdarza nas swoją szczerą i prosto z serca płynącą muzyką, powoduje, że ta muzyka nie potrzebuje żadnej rekomendacji. Upór, pewność siebie, ogromna praca, raz obrany kierunek, to wszystko składa się na tak stabilną pozycję jaką zajmuję Camel w nełatwej przecież muzycznej i nie tylko rzeczywistości. Polecam tę płytę wszystkim nieobojętnym na piękno, wrażliwym na muzykę, głodnym właśnie takich niestety zanikających w obecnym świecie dzwięków. To znakomita muzyczna uczta

/Karamel/

__________________________________________________



     Płytę mam okazję już słuchać od dwóch tygodni :) dzięki wielkiej uprzejmości znajomego. A wrażenia? Nie jest to płyta na miarę "The Snow Gose","Dust and Dreams" czy "Harbour Of Tears", ale również dająca wspaniałą porcję
nastrojowej muzyki i niezapomnianego klimatu. Jest jakby kopią poprzedniego dzieła "wielbłąda " z tym że na "Rajaz" tematem przewodnim była pustynia a tu mamy pociąg i jakby wsłuchać się w kompozycje zawarte na tej płycie to wsiadamy do pociągu i odjeżdżamy nim w dal...

/Wawek/

__________________________________________________



     Wstyd się przyznać ale ja, wychowany w latach 70 tych na Genesis, Yes, King Crimson itp, Camela odkryłem dopiero kilka lat temu , przy okazji płyty RAJAZ. Oczywiście od tego momentu cofnąłem się mocno w historie, aby poznać całą muzykę Andiego i jego zespołu. A NOD AND A WINK, płyta , która zupełnie niedawno ujrzała nasz rynek płytowy, to dzieło muzyczne. Każdy utwór zawarty na tym albumie stanowi skończone dzieło mistrza. Zespół CAMEL śmiało możemy nazwać "story tellers" i muzyka, którą tworzą jest interpretowana przez odbiorców w bardzo indywidualny sposób. Polecam tę muzyką wszystkim tym, którzy lubią przeżywać ucztę muzyczną. Dla wielbicieli mam niespodzianke: odkryłem zupełnie niedawno na oficialnej st ronie Camela :
www.camelproductions.com w linkach utwór, który zespół nagrał do tej właśnie płyty, a który to jest zamieszczony w japońskiej edycji A Nod and a Wink. All These Years , bo taki tytuł nosi ten utwór, jest w całości i dedykowany jest wszyskim fanom CAMELA.

/Krzysiek WiĹ niewski/
 
 
 
 
CAMEL
A Nod And A Wink
CD 69.89 zł 53.99 zł